Głupiec i Słońce: między niewinnością a Absolutem

Relacja pomiędzy Głupcem a Słońcem należy do najbardziej subtelnych problemów symboliki tarota. Na pierwszy rzut oka zajmują odmienne miejsca w porządku Wielkich Arkanów. Głupiec oznaczony jest zerem i stoi przed rozpoczęciem uporządkowanej sekwencji; Słońce nosi numer XIX i pojawia się w późniejszej części sekwencji, po Śmierci, Umiarkowaniu (w Tarocie Thota: Sztuce), Diable, Wieży, Gwieździe i Księżycu; nie jest jednak jej ostatnim atutem. Można więc łatwo uznać pierwszą kartę za obraz niewiedzy, drugą zaś za symbol osiągniętego poznania. Taka interpretacja jest jednak zbyt prosta. Zarówno w systemie Arthura Edwarda Waite’a i Pameli Colman Smith, jak i w Tarocie Thota Aleistera Crowleya oraz Friedy Harris, Głupiec posiada już w sobie coś, co dopiero później zostaje objawione w pełnym świetle Słońca. Różnica nie polega zatem na prostym przeciwstawieniu ciemności i światłości, lecz na odmiennym sposobie przedstawienia relacji pomiędzy potencjalnością, świadomością i boskim źródłem.

Warto przy tym pamiętać, że taki sposób czytania tarota jest historycznie późny. Tarot nie powstał jako zakodowana księga inicjacji ani jako starożytny system egipskiej mądrości. Najstarsze świadectwa tarota pochodzą z północnych Włoch połowy XV wieku, a karty służyły przede wszystkim do gry; ich ezoteryczna reinterpretacja rozpoczęła się dopiero w XVIII wieku, a rozbudowane systemy kabalistyczne, astrologiczne i inicjacyjne wykształciły się jeszcze później. Przypominają o tym zarówno historycy tarota, jak i badacze zbiorów muzealnych, podkreślający jego pierwotny kontekst dworski i rozrywkowy. Oznacza to, że nie mamy do czynienia z jedną pierwotną doktryną Głupca i Słońca, lecz z wielowiekowym procesem nakładania kolejnych warstw znaczenia.

Szczególne znaczenie ma tutaj talia opublikowana na początku XX wieku przez Waite’a i Smith. Talia bywa nazywana „Rider–Waite”, ale określenie „tarot Waite’a i Smith” lepiej uwzględnia współautorstwo Pameli Colman Smith, odpowiedzialnej za projekty ilustracji wszystkich 78 kart. Monografia Elizabeth Foley O’Connor przedstawia Smith jako samodzielną artystkę, ilustratorkę i wydawczynię, aktywną także w środowisku ruchu sufrażystek i związaną z Hermetycznym Zakonem Złotego Brzasku. Waite sam pisał, że projekty przygotowała pod jego nadzorem w zakresie atrybutów i znaczeń, co pozostawiało jej znaczną przestrzeń w zakresie kompozycji i języka plastycznego. Jest to istotne, gdy analizujemy właśnie Głupca, ponieważ pytanie o znaczenie jego postawy, pejzażu i Słońca jest równocześnie pytaniem o interpretację Waite’a i o decyzje artystyczne Smith.

Głupiec z talii Waite’a i Smith przedstawiony jest jako młody wędrowiec stojący niemal na skraju urwiska. Trzyma białą różę, na ramieniu niesie niewielki tobołek, a u jego stóp podskakuje biały pies. Najważniejszym elementem dla naszych rozważań jest jednak ogromne Słońce znajdujące się wysoko za jego plecami. Pokusa interpretacyjna jest oczywista: Głupiec nie patrzy na Słońce, a więc nie zna jeszcze prawdziwego źródła światła; rozpoczyna drogę, w której dopiero atut XIX stanie się świadomym doświadczeniem tego, co w chwili wyjścia pozostaje za nim. Tak można tę ikonografię czytać, lecz nie należy przedstawiać tej interpretacji jako dosłownego stanowiska Waite’a.

Waite mówi bowiem coś bardziej subtelnego. Głupiec jest dla niego „duchem poszukującym doświadczenia”, a Słońce świecące za nim „wie, skąd on przyszedł, dokąd idzie i jak powróci inną drogą po wielu dniach”. Podstawą tej interpretacji jest własny opis Waite’a w The Pictorial Key to the Tarot, a nie dopiero późniejsze objaśnienia historyków tarota. W takim ujęciu Słońce nie jest jedynie przyszłym celem. Jest równocześnie źródłem, świadkiem i gwarancją powrotu. Głupiec wychodzi ze światła, podróżuje przez wielość doświadczeń i ostatecznie powraca ku światłu w innej formie. Jego niewinność nie jest zatem absolutnym brakiem wiedzy, ale przedrefleksyjną jednością: posiada to, czego jeszcze nie umie nazwać.

To rozróżnienie nie pozwala sprowadzić porównania do przeciwstawienia „dualistycznego Waite’a” i „immanentnego Crowleya”. Waite był chrześcijańskim mistykiem i jego język rzeczywiście pozostaje głęboko związany z ideą powrotu duszy do boskiego źródła. Jednocześnie jego tarot zachowuje struktury odziedziczone po Złotym Brzasku, hermetyzmie i kabale. Co więcej, w The Pictorial Key to the Tarot Waite z wyraźnym zainteresowaniem przytacza model, w którym sekwencja wielkich arkanów przedstawia „duchową historię człowieka” – duszę wychodzącą z Wieczności, schodzącą w ciemność materialnego ciała, a następnie powracającą ku wysokości. Nie przyjmuje wszystkich szczegółów tego schematu, lecz uważa go za zbliżony do właściwego kierunku interpretacji.

Trzeba natomiast zachować ostrożność wobec niezwykle popularnej dzisiaj „Podróży Głupca”, w której każda karta Wielkich Arkanów staje się kolejnym rozdziałem biografii jednego bohatera. Taki model jest znakomitym narzędziem dydaktycznym i może być niezwykle płodny symbolicznie, lecz nie należy go bez zastrzeżeń przypisywać samemu Waite’owi. Waite dopuszczał odczytywanie sekwencji jako historii duchowej i sam interpretował pewne atu w kategoriach postępu duszy, ale współczesna, dokładnie rozpisana narracja „Głupiec spotyka Maga, Kapłankę, Cesarzową…” jest w znacznej mierze późniejszą konstrukcją. Historycy tarota pokazują natomiast, że u Waite’a rzeczywiście obecny jest zasadniczy motyw wyjścia duszy, jej doświadczenia i powrotu.

Prawdziwego znaczenia relacji Głupca ze Słońcem najlepiej szukać zatem nie w popularnej opowieści o dwudziestu dwóch kolejnych „lekcjach”, lecz poprzez bezpośrednie porównanie atutu 0 i XIX. Słońce Waite’a przedstawia nagie dziecko jadące na białym koniu i niosące czerwony sztandar. Nie jest to dorosły mędrzec, król ani wtajemniczony hierofant. Po wszystkich doświadczeniach Wielkich Arkanów człowiek staje się ponownie dzieckiem. Waite określa Słońce jako świadomość w duchu, światło bezpośrednie w przeciwieństwie do światła odbitego. Dziecko symbolizuje tu prostotę i „niewinność w znaczeniu mądrości”, a zarazem „odnowiony świat”.

Mamy więc do czynienia z paradoksem. Głupiec jest niewinny u progu sekwencji, a w obrazie Słońca powraca niewinność, tym razem przemieniona przez doświadczenie. Atut XIX nie zamyka całego cyklu, dlatego nie należy traktować tego powrotu jako dosłownego finału Wielkich Arkanów. Nie jest to jednak ta sama niewinność. Pierwsza poprzedza doświadczenie, druga następuje po doświadczeniu. Pierwsza nie zna jeszcze rozdzielenia, druga je przekroczyła. Można powiedzieć, że pomiędzy atutem 0 a atutem XIX dokonuje się przejście od niewinności naturalnej do niewinności świadomej. Głupiec nie wie, ponieważ jeszcze nie został rozdzielony przez doświadczenie; solarne dziecko posiada prostotę, ponieważ po przejściu przez doświadczenie nie musi już pozostawać jego niewolnikiem.

Ten motyw bardzo wyraźnie łączy Waite’a z tradycją mistyczną. Jej celem nie jest kumulowanie coraz większej liczby pojęć, lecz odzyskanie prostoty na wyższym poziomie. W przyjętej tu interpretacji symbolicznej pierwotna prostota ustępuje miejsca rozróżnieniom, językowi i tożsamości; celem drogi mistycznej nie jest jednak regres do stanu sprzed doświadczenia, lecz odzyskanie prostoty bez wyrzeczenia się osiągniętej świadomości. Solarne dziecko nie jest niemowlęciem. Jest obrazem świadomości, która może pozwolić sobie na dziecięcą prostotę, ponieważ nie musi już bronić własnej fragmentaryczności.

U Crowleya problem zostaje przesunięty na jeszcze bardziej abstrakcyjny poziom. W Księdze Thota Głupiec nie jest przede wszystkim niedoświadczonym pielgrzymem: jego podstawowym symbolem jest Zero. Crowley podkreśla, że właśnie liczba 0 jest najważniejszym elementem jego symboliki, oznacza „Negatywne ponad Drzewem Życia”, źródło wszystkich rzeczy, „kabalistyczne Zero” i pierwotną równowagę przeciwieństw. Nie jest to nicość rozumiana jako zwykły brak. To raczej stan poprzedzający określenie, w którym wszystkie przeciwieństwa są jeszcze nierozdzielone.

Głupiec zostaje przypisany literze alef i żywiołowi powietrza. W hermetycznym układzie Drzewa Życia ścieżka alef łączy Keter z Chokmą: Koronę czystej jedności z pierwszym dynamicznym impulsem Mądrości. W Liber 777 Crowley zestawia korespondencje sefirotyczne i astrologiczne wykorzystywane w hermetycznej interpretacji Drzewa Życia. Głupiec nie jest więc po prostu kimś, kto „zaczyna swoją drogę”. Jest samym momentem, w którym niewyrażalne zaczyna stawać się ruchem, w którym potencjalność przechodzi ku manifestacji.

Tutaj należy skorygować jeszcze jedno często spotykane uproszczenie: Crowleyowski Głupiec nie jest po prostu Słońcem ani energią solarną. Jego podstawowe atrybucje to Zero, alef i powietrze, a jego ścieżka łączy Keter i Chokmę na Drzewie Życia, podczas gdy symbol Zera odsyła do stanu poprzedzającego sefirotyczną manifestację. Jednocześnie jego ikonografia posiada niezwykle silny wymiar świetlny i solarny. Crowley pisze, że na obrazie Friedy Harris centrum mikrokosmosu stanowi promienne Słońce, a cała karta jest „glifem twórczego światła”. Relacja Głupiec–Słońce u Crowleya nie jest zatem tożsamością dwóch symboli, lecz relacją pomiędzy przedmanifestacyjnym Zerem a światłem stającym się twórczą energią świata.

Różnica wobec Waite’a staje się w tym miejscu szczególnie interesująca. U Waite’a Słońce znajduje się za wędrowcem i „wie”, skąd ten wyrusza oraz dokąd powróci. U Crowleya światło znajduje się niejako w samym mechanizmie manifestacji Głupca. Nie chodzi zatem wyłącznie o obraz duszy wychodzącej ze źródła i powracającej do niego. Głupiec staje się obrazem samego aktu wyłaniania się świata z Niebytu.

Crowley rozbudowuje tę postać przez ogromną liczbę pozornie sprzecznych utożsamień. Głupiec jest Zielonym Człowiekiem, Duchem Świętym, Parsifalem, Hoor-paar-kraatem, Dionizosem, dwupłciowym Bachusem, Bafometem, a w pewnym sensie również Panem. Nie chodzi o stworzenie logicznego katalogu odpowiedników. Crowley wyraźnie stwierdza, że pozornie sprzeczne warianty symbolu powinny doprowadzić do jego intuicyjnego uchwycenia poprzez przekroczenie czysto intelektualnego rozumowania. Głupiec ma być symbolem zbyt pierwotnym, aby można go było wyczerpać jedną definicją.

Szczególne znaczenie posiada jego niewinność. Crowley nazywa ją jedną z najbardziej charakterystycznych cech Głupca i łączy go z Hoor-paar-kraatem, Harpokratesem – Dziecięciem Horusem i bogiem Milczenia. Milczenie nie oznacza tutaj braku treści, lecz stan poprzedzający wypowiedzenie Słowa. Podobnie Zero nie jest pustką wynikającą z braku, lecz pełnią niepodzieloną jeszcze na określone rzeczy. Głupiec jest „niewinny”, ponieważ nie dokonało się w nim jeszcze podstawowe pęknięcie pomiędzy poznającym i poznawanym, podmiotem i przedmiotem, dobrem i złem.

W tym punkcie jego związek ze Słońcem staje się jeszcze wyraźniejszy. Crowleyowski atut XIX nie przedstawia samotnego dziecka, jak u Waite’a, lecz dwoje dzieci, męskie i żeńskie, które określa jako wiecznie młode, niewstydliwe i niewinne. Tańczą one w świetle, pozostając zarazem na ziemi. Crowley interpretuje je jako obraz przyszłego etapu ludzkości, w którym wolność staje się zarówno przyczyną, jak i skutkiem nowego napływu energii solarnej. Słońce reprezentuje natomiast Heru-ra-ha, Pana Nowego Eonu, jako Słońce duchowe, moralne i fizyczne – Pana Światła, Życia, Wolności i Miłości.

Paradoksalnie więc Waite i Crowley, mimo ogromnych różnic doktrynalnych, spotykają się w bardzo ważnym punkcie: pełnia solarna ponownie objawia się jako dziecko. U Waite’a jest to jedno nagie dziecko jadące na białym koniu; u Crowleya para wiecznie młodych dzieci tańczących poza murem ograniczeń. W obu przypadkach obrazem świadomej pełni światła nie jest monumentalna postać starca ani surowego mistrza, lecz odzyskana młodość, niewinność i naturalność.

Właśnie tutaj psychologia głębi dostarcza niezwykle użytecznego języka, pod warunkiem że nie przypiszemy Jungowi koncepcji, których pełne rozwinięcie nastąpiło dopiero po nim. Jung analizował przede wszystkim archetyp Dziecka, widząc w nim symbol przyszłości, odrodzenia, potencjalnej całości i rodzącej się Jaźni. Szczegółowa psychologiczna charakterystyka puer aeternus – „wiecznego chłopca” – została natomiast rozwinięta przede wszystkim przez Marie-Louise von Franz w wykładach z lat 1959–1960, opublikowanych później jako The Problem of the Puer Aeternus.

Rozróżnienie jest ważne, ponieważ pozwala zobaczyć podwójność Głupca. Jako archetyp Dziecka może symbolizować coś, co dopiero nadchodzi: nową możliwość psychiczną, zdolność odrodzenia się, spontaniczność, twórczą otwartość i potencjał przekroczenia zastanego porządku. W tym sensie jest niezwykle bliski Crowleyowskiemu Zeru – nie dlatego, że Jungowska psychologia i kabała mówią to samo, lecz dlatego, że obie posługują się ideą możliwości poprzedzającej ustaloną formę.

Ale ten sam archetyp posiada cień. Puer aeternus może nie chcieć zejść z poziomu możliwości do konkretnego życia. Zamiast wolności pojawia się wtedy niemożność podjęcia zobowiązania; zamiast duchowej otwartości – lęk przed ograniczeniem; zamiast twórczej młodości – chroniczna niedojrzałość. Von Franz analizowała właśnie tę sytuację: człowieka, który pozostaje zakochany w potencjalności, ponieważ każda realizacja oznacza konieczność rezygnacji z nieskończonej liczby innych możliwości.

Z tej perspektywy urwisko na karcie Głupca z talii Waite’a i Smith nabiera dodatkowego znaczenia. Krok ku nieznanemu może być aktem zaufania, lecz może też być upadkiem. Głupiec może rozpocząć Wielkie Dzieło albo pozostać człowiekiem, który wciąż tylko zaczyna. Zero może stać się Jednością i następnie całą sekwencją liczb, ale może również pozostać zerem. Psychologiczny problem nie polega więc na tym, aby zabić w sobie Głupca, lecz aby jego potencjał urzeczywistnić.

W tradycji jungowskiej często mówi się w tym kontekście o napięciu pomiędzy puer a senex – młodością i starością, spontanicznością i strukturą, możliwością i odpowiedzialnością. Nie należałoby jednak mechanicznie przypisywać senex jednej konkretnej karcie tarota. Cesarz, Hierofant czy Pustelnik/Eremita mogą w określonych kontekstach reprezentować różne aspekty porządku, prawa, tradycji i dojrzałości, lecz utożsamienie ich z jednym archetypem byłoby współczesnym zabiegiem interpretacyjnym, nie klasyczną doktryną tarota.

Nowszy kierunek badań uwzględnia również literackie i teatralne środowisko Pameli Colman Smith. W artykule z 2025 roku Yumiko Sumitani zestawiła wizerunek Głupca z twórczością J.M. Barriego i postacią Piotrusia Pana, wskazując między innymi na pośredniczącą rolę Ellen Terry. Analizuje wspólne kręgi artystyczne i proponuje odczytanie obrazu w kontekście dzieciństwa, zatrzymanego rozwoju, niewinności oraz przekraczania konwencjonalnych ról płciowych. Jest to świeża hipoteza badawcza, nie zaś ustalony fakt dotyczący intencji Smith, przypomina jednak, że ikonografii Smith nie należy sprowadzać do mechanicznej ilustracji programu Waite’a.

Ostatecznie relacja pomiędzy Głupcem a Słońcem okazuje się bardziej złożona niż sugerowałoby proste przeciwstawienie początku i końca. U Waite’a Głupiec wychodzi ze światła, którego pełnego znaczenia jeszcze nie urzeczywistnia; Słońce za jego plecami zna jednak jego początek i kres. W atucie XIX światło staje się „świadomością w duchu”, a człowiek przyjmuje postać dziecka – tym razem niewinnego nie dlatego, że niczego nie przeżył, lecz dlatego, że przeszedł przez doświadczenie i osiągnął prostotę po jego drugiej stronie.

U Crowleya Głupiec zostaje cofnięty jeszcze dalej, poza pierwszy krok pielgrzyma, ku metafizycznemu Zeru poprzedzającemu manifestację. Głupiec jest zarazem przypisany literze alef i powietrzu; łączy symbolikę Milczenia, niewinnego Dziecka i pierwotnej równowagi przeciwieństw. Nie jest jeszcze Słońcem atutu XIX, ale zawiera w swojej ikonografii promienne centrum, a cała jego postać zostaje nazwana glifem twórczego światła. Słońce XIX ukazuje następnie świat, w którym owa pierwotna energia stała się świadomą wolnością – a ludzie mogą ponownie być młodzi i niewinni bez powrotu do nieświadomości.

Psychologia głębi pozwala dopowiedzieć ostatni element tej struktury. Niewinność sama w sobie nie jest jeszcze osiągnięciem. Potencjał nie jest urzeczywistnieniem. W tej perspektywie Głupiec musi wejść w świat formy, ograniczenia i odpowiedzialności, aby pierwotna możliwość mogła zostać urzeczywistniona. Jednocześnie człowiek, który utracił Głupca całkowicie, zamyka się w martwej strukturze. Wielkie Dzieło wymaga więc nie unicestwienia dziecięcej części natury, lecz jej przemiany.

Właśnie dlatego Głupiec i Słońce są sobie bliżsi, niż można początkowo przypuszczać. Jedna karta przedstawia niewinność przed doświadczeniem, druga – możliwość niewinności po doświadczeniu. Pomiędzy nimi rozciąga się cały dramat świadomości. W symbolicznym skrócie Głupiec mówi: „wszystko jest jeszcze możliwe”, Słońce zaś odpowiada: „wszystko, co musiało zostać przeżyte, może znów stać się światłem”. Pomiędzy tymi dwiema formami dziecięcości znajduje się cała Ścieżka.

Bibliografia

  • Aleister Crowley, The Book of Thoth: A Short Essay on the Tarot of the Egyptians, „The Equinox”, t. III, nr 5, Ordo Templi Orientis, Londyn 1944 (wydanie limitowane do 200 numerowanych i podpisanych egzemplarzy).
  • Aleister Crowley, Księga Thota, przeł. Krzysztof Azarewicz, Lashtal Press, 2020.
  • Aleister Crowley, 777 and Other Qabalistic Writings of Aleister Crowley, red. Israel Regardie, Samuel Weiser, York Beach 1986.
  • Ronald Decker, Thierry Depaulis, Michael Dummett, A Wicked Pack of Cards: The Origins of the Occult Tarot, Duckworth, Londyn 1996.
  • Ronald Decker, Michael Dummett, A History of the Occult Tarot, 1870–1970, Duckworth, Londyn 2002.
  • Marie-Louise von Franz, The Problem of the Puer Aeternus, Spring Publications, Zurych–Nowy Jork 1970.
  • Tim Husband, „Before Fortune-Telling: The History and Structure of Tarot Cards”, The Metropolitan Museum of Art, 8 IV 2016, https://www.metmuseum.org/perspectives/tarot-2 (dostęp: 19 X 2026).
  • Carl Gustav Jung, „The Psychology of the Child Archetype”, w: The Archetypes and the Collective Unconscious, Collected Works, t. 9, cz. I, Princeton University Press, Princeton 1969, s. 151–181.
  • Carl Gustav Jung, Archetypy i nieświadomość zbiorowa, przeł. Robert Reszke, Dzieła, t. 11, Wydawnictwo KR, Warszawa 2016.
  • Elizabeth Foley O’Connor, Pamela Colman Smith: Artist, Feminist, and Mystic, Clemson University Press / Liverpool University Press, Clemson–Liverpool 2021.
  • Yumiko Sumitani, „Beyond Innocence: Pamela Colman Smith, J.M. Barrie, and the Tarot Card ‘The Fool’”, „Kobe College Studies”, t. 72, nr 2, 2025, s. 75–85.
  • Arthur Edward Waite, The Pictorial Key to the Tarot: Being Fragments of a Secret Tradition under the Veil of Divination, William Rider & Son, Londyn 1911, ilustracje Pamela Colman Smith.
  • Arthur Edward Waite, Obrazkowy klucz do Tarota, przeł. Ryszard Oślizło, Studio Astropsychologii, Białystok 2004.