W historii thelemy Wilfred Talbot Smith zajmuje miejsce osobliwe. Nie pozostawił po sobie dzieła porównywalnego z Księgą Thota Aleistera Crowleya, Q.B.L. fratra Achada ani późniejszymi pracami Kennetha Granta. Nie stworzył własnego systemu, nie był wybitnym pisarzem ani teoretykiem okultyzmu. Nawet jego zdolności intelektualne Crowley wielokrotnie kwestionował, nieraz z bezwzględnością charakterystyczną dla jego stosunków z uczniami. A jednak bez Smitha historia thelemy w Ameryce Północnej wyglądałaby zupełnie inaczej. Przez ponad cztery dekady był on jednym z najbardziej wytrwałych ludzi związanych z A∴A∴ i O.T.O.; uczestniczył w pierwszych próbach organizowania O.T.O. w Kanadzie, stworzył w Los Angeles środowisko regularnie celebrujące Mszę Gnostycką, założył Kościół Thelemy, kierował Lożą Agape i przekazał nauki Crowleya pokoleniu, z którego wywodzili się między innymi Jack Parsons i Phyllis Seckler. To właśnie dzięki niemu thelema przestała być na Zachodnim Wybrzeżu wyłącznie zbiorem książek i abstrakcyjnych doktryn, stając się praktykowaną religią, wspólnotą oraz sposobem życia.
Martin P. Starr w monumentalnej biografii The Unknown God: W.T. Smith and the Thelemites czyni ze Smitha zarazem bohatera i punkt obserwacyjny, z którego rekonstruuje niemal pół wieku amerykańskiej recepcji Crowleya. Jest to szczególnie wartościowa perspektywa. Zazwyczaj opowieść o amerykańskiej thelemie prowadzi od Crowleya bezpośrednio do Jacka Parsonsa, a następnie do powojennego O.T.O. Smith pozostaje pomiędzy nimi niemal niewidoczny. Starr pokazuje jednak, że właśnie owa niewidoczność jest częściowo złudzeniem późniejszej historiografii. Smith nie był efektowną postacią. Był natomiast człowiekiem, który prowadził dzienniki, przechowywał korespondencję, odprawiał rytuały, wynajmował i urządzał pomieszczenia, przyjmował kandydatów, przekazywał instrukcje A∴A∴, organizował wspólnoty, drukował teksty i przez dziesięciolecia próbował nadać ideom Crowleya instytucjonalne ciało. Starr konstruuje jego biografię z dzienników, listów i materiałów archiwalnych, dzięki czemu otrzymujemy nie tylko historię doktryny, lecz obraz thelemy przeżywanej – praktykowanej w mieszkaniach, świątyniach, związkach miłosnych, konfliktach finansowych i codziennych obowiązkach. Sam Starr zaznacza, że zasadnicza historia Smitha i jego współpracowników była prywatna, skierowana przede wszystkim do wnętrza niewielkich wspólnot, a tajemnica wynikała zarówno z zobowiązań inicjacyjnych, jak i z konieczności ochrony przed społecznym napiętnowaniem okultyzmu i niekonwencjonalnych obyczajów.
Początek tej historii jest równie skomplikowany jak jej zakończenie. Wilfred Talbot Smith urodził się 9 czerwca 1885 roku w Tonbridge w hrabstwie Kent, lecz „Wilfred Talbot Smith” nie było w istocie nazwiskiem zapisanym w jego akcie urodzenia. Starr, prowadząc badania genealogiczne wiele lat po śmierci Smitha, odnalazł dokumenty wskazujące, że noworodek został zarejestrowany jako Frank Wenham. Jego matką była Minnie Florence Wenham, młoda służąca związana z domem rodziny Coxów. Ojca w metryce nie podano. Według rekonstrukcji Starra był nim Oswald Cox, szesnastoletni wówczas syn sędziego Homershama Coxa. Dziecko zostało włączone do rodziny w sposób, który pozwalał ukryć kompromitujący dla wiktoriańskich obyczajów fakt nieślubnego pochodzenia. Smith prawdopodobnie nigdy nie wiedział, że oficjalnie urodził się jako Frank Wenham; znał natomiast tajemnicę własnego nieprawego pochodzenia i przez całe życie pozostawał niezwykle wrażliwy na związane z nim społeczne piętno. Fakt ten nie jest drobnym szczegółem biograficznym. Starr rozpoczyna od niego książkę dlatego, że doświadczenie bycia kimś ukrytym, niewygodnym i pozbawionym pewnego miejsca w strukturze rodzinnej powraca później w życiu Smitha w zadziwiających konfiguracjach.
Jego dzieciństwo było ciężkie. Ponieważ chłopiec zbyt wyraźnie przypominał rodzinę Coxów, usunięto go z głównego gospodarstwa i powierzano kolejnym krewnym oraz opiekunom. Część z nich traktowała go brutalnie. W wieku około czterech lat trafił do szkoły z internatem prowadzonej przez kobietę nazwiskiem Bartlett, gdzie – zgodnie z późniejszymi wspomnieniami – przez lata doświadczał deprywacji, upokorzeń i przemocy fizycznej. Gdy odwiedzała go babka, chłopiec miał być wcześniej instruowany, co wolno mu powiedzieć w jej obecności. Dopiero informacja przekazana rodzinie przez jedną z nauczycielek doprowadziła do jego zabrania z placówki. Smith był już wówczas tak zaniedbany edukacyjnie, że alfabetu i podstaw czytania nauczył się dopiero około dwunastego roku życia. Później został przyjęty do Bedales School, jednej z najbardziej postępowych szkół angielskich tamtej epoki, lecz jego formalna edukacja zakończyła się stosunkowo wcześnie. Trudności z ortografią i składnią miały pozostać widoczne w jego listach do końca życia – co Crowley w późniejszych latach wykorzystywał jako jeden z pretekstów do drwin.
Nie warto jednak redukować dalszej historii Smitha do psychologicznej konsekwencji dziecięcej traumy. Starr tego nie robi i podobnej ostrożności wymaga jego materiał. Można jedynie zauważyć pewną strukturalną ciągłość. Smith był człowiekiem pozbawionym bezpiecznej przynależności rodzinnej, a w dorosłym życiu ogromne znaczenie przywiązywał do Bractwa, Zakonu, Domu, wspólnoty i osobistej lojalności. Wyjątkowo intensywnie reagował na zdradę, wykluczenie i cofnięcie uznania przez człowieka, którego uważał za duchowego ojca. Całe jego późniejsze życie rozegrało się pomiędzy potrzebą znalezienia miejsca w sakralnym porządku a powtarzającym się doświadczeniem wygnania z niego. Najbardziej dramatycznym przykładem będzie oczywiście Liber CXXXII: dokument, który najpierw wyniósł Smitha do rangi wcielonego Boga, aby następnie uczynić z niego człowieka, z którym jego własnym Braciom zabroniono się kontaktować.
W styczniu 1907 roku, mając dwadzieścia jeden lat, Smith opuścił Anglię i wyemigrował do Kanady. Można w tym widzieć nie tylko ekonomiczną migrację młodego człowieka, lecz świadome odcięcie się od świata, z którym wiązały go bolesne doświadczenia. Po przybyciu pracował przez kilka miesięcy na farmie w Saskatchewan, następnie przeniósł się do Vancouver, był magazynierem w firmie Ramsay Brothers, spędził pewien czas w obozie drwali, a w 1912 roku rozpoczął pracę biurową w British Columbia Electric Railway Limited. W tym okresie odrzucał już znaczną część moralnego i religijnego dziedzictwa swojego wychowania. Wiktoriańskie społeczeństwo, które napiętnowało go za okoliczności, na które nie miał żadnego wpływu, wydawało mu się obłudne. Zainteresowanie skierował ku jodze, filozofii Wschodu i okultyzmowi; czytał między innymi popularne książki Williama Walkera Atkinsona, publikowane pod pseudonimem Yogi Ramacharaka.
Przełom nastąpił właśnie w British Columbia Electric Railway. Jednym ze współpracowników Smitha był Charles Stansfeld Jones – przyszły frater Achad. Według przekazów zachowanych przez Starra ich pierwsze spotkania około 1912 roku miały niemal przypadkowy charakter. Smith, przekonany o własnej znajomości okultyzmu, zaczął rozmawiać z Jonesem o jodze i filozofii. Ku jego zdumieniu kolega z pracy okazał się człowiekiem znacznie głębiej wtajemniczonym w zachodni ezoteryzm i związanym z Aleisterem Crowleyem. Jones pożyczył mu Book Four, Part I. Pierwsza reakcja Smitha była dość chłodna. Przyzwyczajony do popularnej literatury metafizycznej, uznał książkę za całkowicie odmienną od „sentymentalnych śmieci”, które dotąd czytał. Właśnie jej trzeźwy, eksperymentalny ton zaczął go jednak przyciągać. Szczególnie silne wrażenie zrobiła możliwość otrzymania osobistego instruktażu od A∴A∴, organizacji przedstawiającej swoje metody jako system praktycznych eksperymentów, w którym Student nie ma obowiązku wierzyć, lecz powinien sprawdzać rezultaty własnym doświadczeniem.
Od tego momentu relacja Jones-Smith stała się jednym z fundamentów jego życia. W późniejszej legendzie łatwo traktować wszystkich uczniów Crowleya tak, jakby znajdowali się bezpośrednio pod jego osobistym kierownictwem. W przypadku Smitha byłoby to mylące. Crowley znajdował się daleko. To Jones był jego rzeczywistym nauczycielem, człowiekiem obecnym na miejscu, kontrolującym praktyki, komentującym dziennik i nadającym kształt pierwszym doświadczeniom inicjacyjnym. W 1912 roku Jones zapoznał Smitha z pismami Crowleya; w kolejnych latach prowadził go przez praktyki A∴A∴, a jego wpływ pozostał silny aż do lat dwudziestych. Smith ostatecznie został członkiem obu wielkich struktur Crowleyowskiego systemu: O.T.O. i A∴A∴.
Jeszcze przed formalnym wstąpieniem do A∴A∴ Smith zaczął prowadzić dziennik magiczny. Pierwszy zachowany zapis pochodzi z 14 marca 1914 roku. Sposób prowadzenia notatek bardzo wiele mówi o jego charakterze. Smith był urzędnikiem księgowym i potraktował praktykę duchową niemal jak rachunkowość. Sporządził kolumny: data, praca zawodowa, dieta, ćwiczenia fizyczne, wydarzenia, praktyka, czas i wynik. Rejestrował asany, ćwiczenia koncentracji, pracę z oddechem, lektury, a przez pewien czas również aktywność seksualną. W przeciwieństwie do Crowleya nie wykazywał w tych pierwszych latach szczególnej łatwości mistycznej. Jego umysł wędrował, ciało buntowało się podczas asan, wizje nie nadchodziły. W grupowych eksperymentach inni potrafili relacjonować rezultat, podczas gdy Smith notował pustkę. Jego przewagą była jednak uporczywość. Praktykował niemal codziennie niezależnie od nastroju. Starr celnie pokazuje, że cecha, którą Crowley później nazywał jego tępym uporem, w latach formacyjnych była dokładnie tym, co pozwoliło Smithowi przejść przez wymagania systemu, mimo skromnego wykształcenia.
Dobrym przykładem był egzamin Studenta A∴A∴. Zestaw pytań obejmował kabałę, geometrię mistyczną, buddyzm, hinduizm, Laozi, Molinosa, Eliphasa Léviego, Abramelina, Goecję, Księgę kłamstw, konstrukcję pentaklu liczby 666, a nawet przygotowanie kompletnego rytuału wywołania burzy. Smith był przerażony wymaganym poziomem wiedzy. W dzienniku przyznawał, że nie potrafi sobie wyobrazić, aby człowiek z jego umysłem mógł kiedykolwiek zostać członkiem A∴A∴. Nie zrezygnował. Poprawiał odpowiedzi kilkakrotnie i pracował nad egzaminem niemal dwa lata. Była to istotna cecha jego osobowości: nie miał szybkości Crowleya ani błyskotliwości Jonesa, ale potrafił trwać przy zadaniu długo po tym, jak pierwszy entuzjazm przestawał działać.
W lipcu 1914 roku dokonał też obserwacji interesującej z punktu widzenia moich wcześniejszych badań nad fratrem Achadem. Eksperymentując z konstrukcją Drzewa Życia, Smith zanotował geometryczną metodę jego wyprowadzenia za pomocą równych okręgów nakładanych wzdłuż osi pionowej. W zmodyfikowanej i rozwiniętej postaci podobna geometria pojawi się później u Jonesa w The Anatomy of the Body of God. Nie oznacza to, że całą późniejszą teorię Achada należy przypisywać Smithowi, lecz pokazuje przepływ idei pomiędzy tymi ludźmi. Smith nie był jedynie biernym odbiorcą doktryny. Czasami jego praktyczny i mechaniczny umysł znajdował rozwiązania, które bardziej wizjonerski Jones potrafił następnie rozbudować w system.
W 1915 roku pojawił się drugi nurt, który miał zdominować życie Smitha – O.T.O. 17 kwietnia tego roku w North Vancouver, przy 1352 Lonsdale Avenue, przeprowadzono inicjację Minervala. Starr uznaje ją za pierwsze zbiorowe wykonanie Crowleyowskiego rytuału O.T.O. w Ameryce Północnej. Wśród kandydatów byli między innymi Smith, jego partnerka Emily Sophia „Nem” Smith oraz Prudence Rubina „Ruby” Jones. Ceremonię prowadzili Charles Stansfeld Jones i W.C. Clark. Smith zapamiętał inicjację niezwykle intensywnie. Stojąc związany przed namiotem Saladyna, miał wrażenie podmuchu zimnego powietrza i niemal przeniesienia z miejskiego North Vancouver na pustynię. To doświadczenie jest znamienne. Dla Smitha rytuał nie był jedynie symbolicznym dramatem. Odpowiednio przeprowadzona ceremonia potrafiła wytworzyć rzeczywistość psychiczną silniejszą niż zwyczajna przestrzeń, w której się odbywała.
Właśnie tutaj można dostrzec prawdopodobnie najważniejszy talent Smitha jako thelemity. Nie był przede wszystkim mistykiem wizji ani komentatorem świętych ksiąg. Był człowiekiem rytuału. Potrafił uczynić z tekstu obrzęd, a z obrzędu wydarzenie wspólnotowe. W późniejszych latach jego najgłębsze poczucie celu będzie wracało nie podczas abstrakcyjnych medytacji, lecz przy ołtarzu Mszy Gnostyckiej. Crowley, choć przez lata krytykował niemal każdy inny aspekt jego działania, sam dostrzegł ten fakt. Nawet w okresie najostrzejszego konfliktu przyznawał, że gdy Smith przyjmował rolę Kapłana, potrafił działać w sposób inspirujący i autentyczny. Ten jeden talent stanie się osią kalifornijskiego rozdziału thelemy.
W 1916 roku Smith formalnie związał się z A∴A∴. Równocześnie obserwował gwałtowny rozwój Jonesa, który coraz szybciej przechodził przez kolejne stopnie inicjacyjne i zaczął interpretować własne doświadczenia w kategoriach najwyższych osiągnięć systemu. Smith uczestniczył w wydarzeniach otaczających przyjęcie przez Jonesa stopnia Magister Templi 8°=3□. W przeciwieństwie do niego nie należał jednak do natur wizjonerskich. Jego dzienniki nie eksplodują objawieniami. Starr pokazuje coś niemal przeciwnego: Smith nieustannie martwił się, że nie doświadcza niczego, co przypominałoby opisy Crowleya i Jonesa. W jego duchowości pojawia się motyw „pustki” – nie w buddyjskim sensie metafizycznym, lecz jako bolesne przekonanie, że inni coś widzą, słyszą i poznają, podczas gdy on pracuje i pozostaje bez odpowiedzi.
Mimo to 4 października 1917 roku Jones uznał jego pracę za wystarczającą, aby przeprowadzić go do stopnia Neofity A∴A∴. Smith przyjął wówczas motto Voluntas Perfecta Omnia Vincit – „Doskonała Wola zwycięża wszystko”. Inicjały V.P.O.V. będą później powracać w dokumentach jego uczniów. Motto było niezwykle trafne. Nie opisywało spektakularnego objawienia, lecz cechę, na której całe jego życie zostało zbudowane: przekonanie, że przez uporządkowaną, nieustanną wolę można przebić się przez własne ograniczenia. Nie bez powodu człowiek, który niemal zawsze uważał się za niewystarczającego, przetrwał w ruchu Crowleya dłużej niż wielu bardziej błyskotliwych uczniów.
W latach dwudziestych drogi Jonesa i Crowleya zaczęły się coraz bardziej rozchodzić. Achad rozwijał własne idee kabalistyczne, szukał kontaktu z innymi organizacjami i angażował się między innymi w Universal Brotherhood oraz Psychomagian Society. Jego relacje z Crowleyem stopniowo przechodziły od napięcia do otwartego zerwania. Dla Smitha sytuacja była trudna, ponieważ Jones pozostawał człowiekiem, który wprowadził go na Ścieżkę. Musiał zdecydować, czy lojalność wobec nauczyciela jest ważniejsza niż lojalność wobec źródła systemu, którego Jones go nauczył. Ostatecznie wybrał Crowleya i thelemę. Kiedy Jones wycofywał się z bezpośredniej aktywności thelemicznej, odpowiedzialność za podtrzymanie Crowleyowskiego nurtu w Ameryce coraz wyraźniej przechodziła na Smitha.
Ten wybór miał paradoksalny charakter. Smith był niezwykle lojalny wobec Crowleya, lecz im więcej bezpośrednio z nim korespondował, tym mniej idealny obraz Mistrza dawał się utrzymać. Z daleka Crowley był prorokiem Liber AL vel Legis, poetą, inicjatorem i człowiekiem, którego system Smith uznawał za najważniejszą duchową prawdę swoich czasów. W praktyce korespondencji okazywał się również człowiekiem potrzebującym pieniędzy, zmieniającym decyzje, nastawiającym jednego ucznia przeciw drugiemu, reagującym impulsywnie na plotki i potrafiącym używać duchowego autorytetu jako instrumentu zarządzania ludźmi. Smith nigdy całkowicie nie porzucił pierwszego obrazu, choć coraz boleśniej poznawał drugi. W tym rozdwojeniu zawiera się tragedia ich relacji.
Po osiedleniu się w Kalifornii Smith zaczął gromadzić wokół siebie środowisko, z którego miała wyrosnąć najbardziej żywotna amerykańska wspólnota thelemy przed powojennym odrodzeniem O.T.O. Ogromne znaczenie miała Jane Wolfe, aktorka, która wcześniej przebywała u Crowleya w Opactwie Thelemy w Cefalù. Dzięki niej kalifornijscy thelemici uzyskiwali kontakt z kimś, kto znał praktykę Crowleya z pierwszej ręki. Jeszcze większy wpływ na życie Smitha wywarła jednak Regina Kahl, śpiewaczka operowa i nauczycielka głosu, którą poznał pod koniec 1930 roku. Starr przedstawia ją jako kobietę o niezwykle silnej osobowości, magnetycznej, inteligentnej i niezależnej. Smith szybko uznał ją nie tylko za kochankę, lecz za swoją właściwą partnerkę magiczną.
Regina stała się jednym z filarów rodzącego się środowiska. Potrafiła organizować wydarzenia, przyciągać ludzi i nadać życiu wspólnotowemu energię, której samemu Smithowi często brakowało. Razem z Jane Wolfe i kilkorgiem innych współpracowników zaczęli tworzyć w Hollywood środowisko skupione wokół nauk Crowleya. W pierwszej fazie działalność miała charakter bardziej społeczny niż formalnie zakonny. Organizowano spotkania, uroczystości równonocy, rocznice przyjęcia Liber AL i tak zwane „Crowley Nights”. Smith szukał jednak formy, która mogłaby przekształcić luźne zainteresowanie w regularną praktykę religijną.
Znalazł ją w Liber XV – Mszy Gnostyckiej. 19 marca 1933 roku w Hollywood przeprowadzono pierwszą publiczną celebrację Mszy w ramach powstającego Kościoła Thelemy. Smith wystąpił jako Kapłan, Regina Kahl jako Kapłanka, Oliver Jacobi jako Diakon. Z perspektywy późniejszej historii O.T.O. wydarzenie to trudno przecenić. Liber XV zostało napisane przez Crowleya wiele lat wcześniej, lecz u Smitha stało się rzeczywistą, regularnie sprawowaną liturgią. W kolejnych latach Msza była odprawiana niemal co niedzielę. Zachowane fotografie pokazują Smitha i Reginę w szatach rytualnych; nie mamy już do czynienia z tekstem przeznaczonym dla garstki wtajemniczonych, lecz z próbą stworzenia religijnego życia thelemy.
Nie był to jedynie teatr ezoteryczny. Smith doświadczał roli Kapłana jako czegoś, co potrafiło go zmieniać. Człowiek pełen wątpliwości, często niezgrabny w codziennych stosunkach, przy ołtarzu zyskiwał autorytet. Crowley otrzymywał relacje o regularnych celebracjach i przez pewien czas był nimi zachwycony. Zalecał nawet odsunięcie planów natychmiastowego uruchamiania stopni O.T.O. i skoncentrowanie się na Mszy, która mogła przyciągnąć odpowiednich ludzi oraz zapewnić grupie stabilność. Równocześnie pojawia się problem, który będzie narastał przez kolejną dekadę: Crowley oczekiwał od niewielkiej amerykańskiej grupy finansowania różnych przedsięwzięć, swojej podróży do Stanów Zjednoczonych i własnej działalności wydawniczej. Smith, dysponujący bardzo ograniczonymi środkami, musiał wybierać pomiędzy utrzymaniem wspólnoty a żądaniami centrali.
W 1933 roku zrodził się również projekt Kościoła Thelemy. Smith dostrzegł coś, czego Crowley nie umiał przełożyć na stabilną strukturę: jeżeli Msza Gnostycka ma trwać, potrzebuje nie tylko entuzjazmu kilku osób, lecz formy prawnej, majątku, mechanizmu sukcesji i możliwości otrzymywania darowizn. W 1934 roku zarejestrował w Kalifornii Kościół jako corporation sole, osobliwą, lecz prawnie ugruntowaną formę korporacji kościelnej, w której urząd zwierzchnika posiada ciągłość niezależną od śmierci konkretnego człowieka. Jako Rex Summus Sanctissimus of the Church of Thelema Smith był w sensie prawnym uosobieniem korporacji. Zamierzał wyznaczać następców w taki sposób, aby śmierć przywódcy nie niszczyła instytucji. Starr zauważa z pewną ironią, że Crowley przez lata szukał własnego św. Pawła, tymczasem w Smithie mógł mieć raczej św. Piotra – człowieka zdolnego zbudować Kościół na skale praktycznych rozwiązań.
Ten epizod dobrze pokazuje, dlaczego Smith bywał jednocześnie użyteczny i irytujący dla Crowleya. Nie był człowiekiem wielkich koncepcji. Kiedy jednak uznawał coś za potrzebne, budował, rejestrował, organizował, wynajmował i odprawiał. Kościół Thelemy nie stał się wielką instytucją, ale sama próba wyprzedzała o dekady późniejszą dyskusję o tym, czy thelema powinna istnieć jako religia publiczna obok inicjacyjnego O.T.O. i indywidualnego systemu A∴A∴. Smith intuicyjnie odróżnił te funkcje. Kościół miał zapewnić ciągłość Mszy; O.T.O. miało pozostać zakonem inicjacyjnym.
W 1935 roku przyszedł moment, na który czekał od dawna. Crowley formalnie upoważnił Smitha do prowadzenia prac O.T.O. do II°. 21 września, podczas równonocy jesiennej, w pobliżu Playa del Rey przeprowadzono inicjację siedmiorga kandydatów do stopnia Minervala. Smith pełnił funkcję Saladyna, Max Schneider Czarnego Strażnika, Jane Wolfe sekretarza, Regina uczestniczyła jako świadek. Smith po raz pierwszy nazwał nową strukturę Loża Agape nr 1. Początki były skromne, ale właśnie ta loża miała później stać się jedynym aktywnym ośrodkiem O.T.O. pozostającym pod bezpośrednim zwierzchnictwem Crowleya. W ten sposób człowiek, który dwadzieścia lat wcześniej stał związany przed namiotem Saladyna w North Vancouver, sam zaczął odgrywać rolę Saladyna dla następnego pokolenia.
Smith nie był jednak charyzmatycznym przywódcą w rodzaju Crowleya. Jego styl był zasadniczo administracyjny i paternalistyczny. Wymagał regularnej pracy i potrafił ostro krytykować osoby, które jego zdaniem korzystały ze wspólnoty bez wniesienia odpowiedniego wkładu. Niektórzy współpracownicy uważali go za człowieka prostego i ujmującego, inni za apodyktycznego. Starr nie próbuje wygładzać tych sprzeczności. Smith potrafił być lojalny i hojny, ale również surowy, zaborczy i nieświadomy własnych ograniczeń. Wspólnota, którą chciał stworzyć zgodnie z ideałami wolności thelemy, szybko zaczęła ujawniać paradoks wszystkich wspólnot radykalnie indywidualistycznych: jeżeli każdy jest gwiazdą i ma własną Wolę, to kto ma sprzątać dom, płacić rachunki, prowadzić księgowość i wykonywać polecenia Mistrza Loży?
Na tym tle coraz większe znaczenie miała finansowa relacja z Crowleyem. Starr pokazuje ją bez romantycznego filtra. Crowley uważał, że środki pochodzące z O.T.O. powinny trafiać do centralnego skarbca i być następnie rozdzielane wedle potrzeb. W praktyce pieniądze z Kalifornii wspierały przede wszystkim samego Crowleya i jego przedsięwzięcia wydawnicze. Loża finansowała subskrypcje, publikacje i pomoc dla Mistrza Theriona, często przekraczając realne możliwości członków. Crowley odwzajemniał się książkami oraz tekstami, ale stosunek ten stawał się źródłem frustracji. Smith zaczął rozumieć, że potrzeby lokalnej wspólnoty i potrzeby Crowleya nie zawsze są tym samym. Według Starra napięcie to było jednym z trwałych składników późniejszego konfliktu. Korespondencja Smitha odsłania jego rosnącą frustrację zarówno finansowym modelem działalności, jak i sposobem, w jaki zdalne decyzje Crowleya osłabiały autorytet Mistrza Loży.
Jeszcze bardziej destrukcyjne było to, że Crowley prowadził równoległą korespondencję z poszczególnymi członkami loży. Max Schneider donosił mu o błędach Smitha. Jane Wolfe dzieliła się chwilowymi obserwacjami. Inni przedstawiali własne wersje konfliktów. Crowley reagował, komentował, ganił i wydawał polecenia, nie widząc ludzi i wydarzeń bezpośrednio. Następnie jego krytyczne opinie wracały do Los Angeles jako słowa Mistrza, dostarczając jednej frakcji argumentów przeciw drugiej. Starr pokazuje to jako szczególnie niebezpieczną dynamikę zarządzania: autorytet znajdujący się tysiące kilometrów od wspólnoty wzmacniał konflikty, które próbował kontrolować. Smith stopniowo odkrywał, że Crowley, którego postrzegał jako centrum porządku, sam potrafił być źródłem chaosu.
Równocześnie Loża Agape zaczęła przyciągać ludzi należących do młodszego pokolenia. Najważniejszym był John Whiteside Parsons, później znany po prostu jako Jack Parsons. W historii nauki zapisał się jako jeden z pionierów amerykańskiej techniki rakietowej; w historii thelemy stał się jednym z najbardziej fascynujących uczniów Crowleya. Dla Parsonsa Smith nie był postacią drugorzędną. Był pierwszym rzeczywistym nauczycielem thelemy, którego spotkał osobiście. Smith przyjął go do A∴A∴, wprowadził w życie O.T.O. i stał się dla niego kimś pomiędzy mentorem a ojcem. Jeszcze po najostrzejszych konfliktach Parsons pisał o nim jako o pierwszym człowieku, który dał mu poczucie zrozumienia i pocieszenia.
Relacja ta była jednak skomplikowana. Parsons był młody, błyskotliwy, impulsywny i niecierpliwy. Smith był starszy, przywiązany do procedur, powolny i drobiazgowy. Jane Wolfe trafnie zauważyła, że ich cechy wzajemnie się dopełniały, ale równie łatwo mogły się zderzać. Crowley szybko zainteresował się Parsonsem. Dostrzegł w nim cechy, których – jego zdaniem – Smithowi brakowało: inteligencję, odwagę, nowoczesność i potencjalne możliwości finansowe. Od tej chwili trudno oddzielić jego krytykę Smitha od pytania o sukcesję. Jeśli Smith był dotychczas centralnym reprezentantem thelemy w Kalifornii, Parsons stawał się naturalnym kandydatem do zajęcia jego miejsca.
Dramaturgia tych stosunków zwiększyła się jeszcze za sprawą Helen Parsons. W 1941 roku małżeństwo Jacka i Helen rozpadło się po romansie Parsonsa z młodszą przyrodnią siostrą Helen, Sarą Northrup. Helen, zdradzona i emocjonalnie rozbita, zwróciła się ku Smithowi. Początkowo ich relacja miała charakter pocieszenia, lecz szybko stali się kochankami i partnerami. W ten sposób powstał układ, który z zewnątrz może wyglądać jak groteskowe ucieleśnienie „wolnej miłości”, lecz Starr ukazuje go w całej emocjonalnej złożoności. Thelemici odrzucali konwencjonalną moralność seksualną, ale nie oznaczało to, że byli wolni od zazdrości, zranienia, przywiązania czy walki o status. Zmiana partnerów nie usuwała psychologicznych konsekwencji; przeciwnie, często je intensyfikowała. Helen pozostała przy Smithie do końca jego życia.
Kulminacyjnym eksperymentem wspólnotowym była przeprowadzka do 1003 South Orange Grove Avenue w Pasadenie. Thelemici objęli wielki dom 9 czerwca 1942 roku, w pięćdziesiąte siódme urodziny Smitha. Wejście miało charakter ceremonialny: do domu wniesiono portret Crowleya, Lancę Kapłana Mszy Gnostyckiej, Księgę Prawa, reprodukcję Steli Objawienia i niewielki model arki używany w pracach O.T.O. W rezydencji zamieszkali między innymi Smith, Helen, Regina, Jack Parsons i Sara Northrup, Jane Wolfe, Frederic Mellinger, Phyllis Seckler oraz inne osoby związane z ruchem. Starr rekonstruuje życie 1003 niemal dzień po dniu. Była to jednocześnie wspólnota religijna, gospodarstwo domowe, centrum inicjacyjne i społeczny eksperyment.
Podział obowiązków był bardzo konkretny. Ktoś odpowiadał za zakupy, ktoś za gotowanie, ktoś za ogród, ktoś za bibliotekę, ktoś za księgowość. Parsons finansował znaczną część przedsięwzięcia. Smith pełnił rolę zwierzchnika domu i człowieka wykonującego wszelkie prace wymagające naprawy czy organizacji. Na terenie posiadłości uprawiano warzywa i hodowano zwierzęta, starając się osiągnąć częściową samowystarczalność w warunkach wojennych. O.T.O. przeprowadzało inicjacje. Jednocześnie życie seksualne mieszkańców nie odpowiadało normom otaczającego społeczeństwa, a zmiany partnerów, romanse i konflikty szybko zaczęły obciążać wspólnotę.
W pewnym sensie 1003 było próbą urzeczywistnienia idei, która stale powraca w dziejach nowoczesnego okultyzmu: stworzenia mikrospołeczeństwa opartego na zasadach inicjacyjnych. Problem polegał na tym, że żadna doktryna nie usuwała zwykłych napięć międzyludzkich. W domu mieszkali ludzie o bardzo różnych temperamentach, dochodach, aspiracjach i rozumieniu thelemy. Smith usiłował narzucać dyscyplinę, co jedni uważali za konieczne, inni za autorytaryzm. Parsons coraz częściej irytował się jego powolnością. Jane przekazywała Crowleyowi swoje obserwacje, nie zawsze przewidując, jak zostaną wykorzystane. Regina, której zdrowie zaczynało się gwałtownie pogarszać, odchodziła od codziennego życia grupy. Z perspektywy czasu można dostrzec, że wraz z triumfem instytucjonalnym Smitha zaczynał się proces jego usuwania.